TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Trzeba iść za głosem serca - rozmowa z Alżbetą Lenską

Trzeba iść za głosem serca - rozmowa z Alżbetą Lenską Data publikacji: 2021-01-26

Do obsady „M jak miłość“ dołączyła Alżbeta Lenska, absolwentka Lee Strasberg Theatre and Film Institute w Los Angeles. Szeroka widownia telewizyjna zna ją m. in. jako Agatę Gibalską z serialu TVP1 „Ojciec Mateusz“. Prywatnie jest żoną aktora Rafała Cieszyńskiego oraz mamą 10-letniej Zofii oraz 8-letniego Antoniego. W rozmowie z nami opowiada m. in. o swojej nowej bohaterce Patrycji Argasińskiej i o tym, co ją łączy z czeską piosenkarką Heleną Vondraćkovą.

Grana przez panią Patrycja Argasińska z impetem wkroczyła w serialową rzeczywistość Mostowiaków i – jak się wkrótce okaże - wywróci do góry nogami życie kilku bohaterów „M jak miłość“...
Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem tego, jak misternie zbudowali tę postać scenarzyści i w jak finezyjny sposób powiązali ją z koleżanką sprzed lat Martą (Dominika Ostałowska), Łukaszem (Jakub Józefowicz) oraz Jerzym (Karol Strasburger). Skomplikowane relacje między nimi będą wychodziły na światło dzienne stopniowo, co – mam nadzieję – wciągnie widzów w tę historię. Bardzo liczę na to, że polubią Patrycję. Chciałabym, by jej przypadek okazał się wsparciem dla kobiet, które czują się nieszczęśliwe i nie wierzą w siebie.

Jaka była pierwsza pani myśl na informację, że ma zagrać kobietę, która uwikła się w romans z dużo młodszym od siebie chłopakiem?
Szczerze? Uznałam to za budujący komplement (śmiech). Tym bardziej że jestem w przełomowym okresie swojego życia – w tym roku przekroczę magiczną czterdziestkę – i zaczynam odczuwać pierwsze oznaki kryzysu wieku średniego.

Pani chyba żartuje! Z taką urodą, figurą i do tego jeszcze doświadczeniem w modelingu?
Myślę, że nie jestem jakimś wyjątkiem pod tym względem, a wręcz przeciwnie – wiele kobiet na przełomie trzydziestki i czterdziestki przechodzi kryzys egzystencjalny. Tym bardziej wątek złożonej z tysiąca wątpliwości Patrycji wydaje mi się prawdziwy i wiarygodny.
Inna sprawa, że jak zostałam „wyszykowana“ pierwszego dnia na planie „M jak miłość“, sama nie poznałam się w lustrze! Ubrano mnie w piękny, biały kombinezon, dostałam cudowną biżuterię ze złota, do tego doszły jeszcze kobiece szpilki, stylowe makijaż i fryzura... Dla kobiet to czytelny przekaz, że można wyglądać jak milion dolarów, ale i tak odczuwać niespełnienie, bo najważniejszy jest środek.

Patrycja dusi się w swoim małżeństwie z dużo starszym od siebie Jerzym...
Wyszła za niego z wielkiej i czystej miłości. Nie patrzyła na jego metrykę czy stan konta w banku. Urzekł ją swoją charyzmą i mądrością. Teraz czuje się zamknięta w złotej klatce. Wszystko poświęciła dla tego małżeństwa: zrezygnowała z pracy jako prawnik i całe swoje życie podporządkowała mężowi. Choć chciała zostać mamą, nie urodziła dziecka, bo taka była wola Jerzego. Po latach zorientowała się, że robi wszystko pod jego dyktando. Rola ozdoby ambitnego mężczyzny na stanowisku przestała jej odpowiadać. Tym bardziej że mąż w ogóle nie liczy się z jej potrzebami, egoistycznie skupiając się na sobie i swojej pracy.
W tym momencie Patrycja poznaje młodego chłopaka, który potrafi o nią pięknie zadbać i zmienia się przy niej ze skaczącego z kwiatka na kwiatek playboya w opiekuńczego mężczyznę. Moja bohaterka nie chce wchodzić w romans i długo broni się przed swoimi uczuciami, mając na uwadze wszystkie okoliczności.

W ramiona młodego kochanka niechcący wpycha ją przyjaciółka Marta...
... nie wiedząc, że chodzi o jej syna. Owszem, to Wojciechowska uświadamia Patrycji, że w życiu trzeba iść za głosem serca. By nie psuć widzom niespodzianki, nie zdradzę, co będzie, gdy z czasem okaże się, że Łukasz jest synem Marty.

Znała pani wcześniej Jakuba Józefowicza, u boku którego kręci teraz kipiące seksem sceny miłosne?
Po raz pierwszy spotkaliśmy się na planie „Emki“. Zaczęłam od żartu, że przepraszam go za to, że musi grać ze mną wątek romansu. To rozładowało atmosferę. Błyskawicznie przekonałam się, że Kuba to równie zdolny co przystojny aktor, do tego wyjątkowo dojrzały i skupiony na swojej pracy. Trafiłam fantastycznie.
Zresztą grający męża mojej bohaterki Karol Strasburger również jest wymarzonym partnerem w pracy. Przed naszymi pierwszymi wspólnymi zdjęciami z dużym wdziękiem i dystansem do siebie żartował, że co z tego, że scenarzyści dali mu taką młodą żonę, skoro z góry wie, że będzie go zdradzała (śmiech). Zadbał o to, bym poczuła się komfortowo w jego towarzystwie i nie miała kompleksów z uwagi na jego nieporównywalnie większy w stosunku do mojego dorobek artystyczny. Bardzo to doceniam.

Na usta aż ciśnie się pytanie, co mówi pani prywatny mąż – ceniony i lubiany aktor Rafał Cieszyński – gdy widzi na małym ekranie, jak pani piękne, roznegliżowane ciało masuje zabójczo przystojny mężczyzna.
Rafał doskonale rozumie, że taką mamy pracę. Raczej patrzy na mnie chłodnym okiem profesjonalisty, jak wypadłam w tej czy innej scenie. Uczucie zazdrości zostawia na prywatny użytek. Bo jak to mówią: nie ma miłości bez zazdrości... Ale już serio, mój mąż wie, że nie musi się martwić. Jest stuprocentowym facetem i ma poczucie własnej wartości. Intensywne ćwiczenia w siłowni i nieskazitelne mięśnie swoje robią (śmiech).

Nie jest tajemnicą, że dwa lata temu otarła się pani o śmierć. Podczas pracy w stołecznym Teatrze Komedia straciła pani przytomność. Okazało się, że to pękniecie tętniaka, który tkwił w pani głowie przez pięć lat! Takie doświadczenie zmienia wszystko...
Nie da się opisać słowami tego, co przeżyłam. Z perspektywy czasu patrzę na to tak, jakby cofnięto mnie na ziemię z zaświatów. Czasem nawet żartuję sobie, że dostałam drugie życie w gratisie. Dzięki temu nauczyłam się doceniać to, co mam i cieszyć się każdą chwilą.
Wiele radości daje mi praca. Jestem w stałej obsadzie „Ojca Mateusza“, gdzie razem z Rafałem gramy przezabawne małżeństwo Gibalskich. Agata i Patrycja to kompletnie inne bohaterki, co też bardzo mnie cieszy.
Niestety, przez Covid-19 mam teraz przerwę w pracy w teatrze. Przed wybuchem pandemii grałam w spektaklu Komedii pt. „Kontrabanda“ oraz w objazdowej sztuce „Prywatna klinika“. Wierzę, że już niedługo będzie można wrócić na teatralne deski.

Trudno pracuje się z własnym mężem?
O ile na początku miałam pewnie obawy, o tyle teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że super! Cóż, Rafał jest wspaniałym aktorem! Mało kto potrafi rozśmieszać tak jak on. Poza tym oboje wzajemnie się wspieramy – zarówno w pracy, jak i w opiece nad dwójką naszych dzieci. To bezcenne.

Dzięki tatcie, Tiborowi Lensky’emu, muzykowi i menedżerowi najpopularniejszych czeskich piosenkarzy, od dziecka obracała się pani w środowisku gwiazd show-biznesu. Ktoś wywarł na panią szczególny wpływ?
Niewątpliwie Helenka Vondraćkova. Niezmiennie pozostaje dla mnie niedoścignionem wzorcem kobiety, która nigdy nie osiada na laurach i pracuje nad sobą każdego dnia. Gdy miałam niespełna 15 lat, zwróciła mi uwagę, że chyba za mało ćwiczę (śmiech). Pokazała mi, że nawet jak ogląda się film, trzeba trenować nogi, pośladki, brzuch. Helenka ma chyba wagę w oczach, bo zawsze zauważy, jak przytyję choćby kilogram. To moja inspiracja, by o siebie dbać.

To może Helenka stoi za tym, że nie wierzy pani w siebie i rozbiera wszystko na czynniki pierwsze?
Kto wie? Może (śmiech)...

Rozmawiała: Karolina Borowy

REKLAMA