TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Teściowa podkolorowana - rozmowa z Hanną Śleszyńską

Teściowa podkolorowana - rozmowa z Hanną Śleszyńską Data publikacji: 2020-09-09

Dołączyła do obsady „M jak miłość” m.in. dzięki... Mikołajowi Roznerskiemu. Zagra Iwonę, mamę Anety, która nieoczekiwanie wróci do Polski i wprowadzi dużo zamieszania do rodziny Chodakowskich.

Rozmawiamy tuż po pani powrocie z krótkiego urlopu. Wypoczęła pani?
Byłam kilka dnia na działce, gdzie wracam w każdej wolnej chwili. Mamy z przyjaciółmi domki nad wodą; taki nasz mały raj. Tylko trzeba mieć czas - to jedyny problem. Wszystkie produkcje pracują teraz pełną parą, żeby nadrobić zaległości po pandemii, a dodatkowo się zabezpieczyć, bo przecież nie wiadomo, co wydarzy się jesienią. Oczywiście się nie obrażam. Cieszę się, że mam pracę, zwłaszcza że trudno powiedzieć, jak będzie z teatrami i spektaklami.
Koronawirus wywrócił do góry nogami nasze kalendarze, a niektóre spektakle planujemy z rocznym wyprzedzeniem. Tak jest na przykład w przypadku „Pięknej Lucyndy” w Teatrze 6. Piętro, w której gra dwanaście osób. Musimy mieć takie wyprzedzenie, żeby wszyscy mieli wolne terminy. Nie gramy od marca, te spektakle przepadły.

Zaprasza pani na działkę synową?
Jasne, przyjeżdża z moim starszym synem Mikołajem; świetnie się dogadujemy. Jestem bardzo szczęśliwa, bo zaraz będzie pierwsza rocznica ich ślubu - pobrali się 28. września. Są super parą, uważam że bardzo dobrze się dobrali. Mój syn zyskał świetnych teściów, a ja córkę, bo tak traktuję Olę. Wszyscy się lubimy i wspieramy, jesteśmy w znakomitym kontakcie, co jest niezwykle cenne, bo nie zawsze takie układy rodzinne da się stworzyć. Ale pewnie zapytał pan o moją synową ze względu na rolę, jaką gram w „M jak miłość”...

Zgadza się (uśmiech). Jaką teściową jest pani serialowa bohaterka?
Jest bardzo zadowolona z zięcia, podoba jej się Olek (Maurycy Popiel). Gorzej z córeczką Anetą (Ilona Janyst – przyp. aut.) - trochę się ścierają, bo obie są zdecydowane i mają silne charakterki. Oczywiście córka ma trochę pretensji, że moja bohaterka ją zaniedbywała i nie poświęcała czasu, a teraz nagle się pojawia i próbuje organizować jej życie. Iwona dawno temu wyjechała do Niemiec, gdzie mieszkała wiele lat. Miała biznes, przynajmniej trzech mężów, więc mało się dzieckiem przejmowała, a dziecko miało pokręcone losy, choćby burzliwe początki związku z Olkiem.

Dlaczego pani bohaterka wróci do Polski?
Pojawi się nagle, więc trudno, żeby jej córka się ucieszyła. Jestem zupełnie inna niż moja bohaterka, nie wytrzymałabym bez kontaktu z synami. Chociaż różnie w życiu bywa, nasze losy są czasem pokręcone, nauczyłam się nie krytykować nikogo. Dla potrzeb serialu Iwona jest trochę podkolorowana.

Unika pani odpowiedzi, dlaczego pani bohaterka wróciła Polski (uśmiech).
Dlatego, że nie lubię gadać o tym, co mam grać i jak gram (śmiech). Robię na planie swoje, a efekty niech oceniają widzowie. Nie mogę i nie chcę wszystkiego opowiadać, bo nie byłoby ciekawie. Powiem tylko, że moja bohaterka będzie generowała różne problemy, że chce się zaangażować i pomóc córce, co chwilami będzie różnie przyjmowane. Ten wątek dopiero się zaczyna, zobaczymy, co się wydarzy w kolejnych odcinkach.

Dlaczego widzowie tak długo musieli czekać, aż dołączy pani do obsady „M jak miłość”?
Nie wiem, jakoś tak wyszło. Występowałam w różnych serialach, kilkanaście lat w „Rodzinie zastępczej”, w „Daleko od noszy”, przez piętnaście lat w kabarecie Olgi Lipińskiej. Teraz też gram w innych serialach, ale podejrzewam, że inicjatywą wykazał się Mikołaj Roznerski (serialowy Marcin – przyp. aut.). Przypuszczam, że ma swój udział w tym, że dołączyłam do obsady „M jak miłość” i weszłam do rodziny Chodakowskich.

Warto było?
Zdecydowanie! Z Małgosią Pieczyńską (serialowa Aleksandra – przyp. aut.) grałyśmy kilkanaście lat temu w Teatrze Syrena w spektaklu Cezarego Harasimowicza „Pecunia non olet?” w reżyserii Wojtka Malajkata. Występował z nami między innymi Janek Jankowski, Piotr Polk i mój młodszy syn Kuba, który debiutował w tym spektaklu, a teraz skończył studia i został aktorem. Małgosia nic się nie zmieniła - jest efektowną kobietą i świetną aktorką.
Bardzo przypadliśmy sobie do gustu z Iloną Janyst i Maurycym Popielem, czyli z moją serialową córeczką i zięciem. Wyczuwamy się od pierwszego wejrzenia. Lubimy grać nasze trójkowe sceny, jest nam na planie dobrze, lekko i przyjemnie, ale - oczywiście - efekt końcowy zweryfikują widzowie.

W rodzinie są także Iza i Marcin, czyli Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski.
Znamy się z Teatru 6. Piętro, gramy razem w „Pięknej Lucyndzie”. Bardzo się zżyliśmy, próby i spektakle nas do siebie zbliżyły. Wcielam się w tej sztuce w trzy postaci, między innymi Wawrzonka, trochę bezczelnego i głupawego służącego hrabiego Adama, którego gra Mikołaj. Bardzo nas ta konfiguracja bawi.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA