
Data publikacji: 2015-10-30
Tym razem Maciek "nabroi" w biurze. Gdy zadzwoni kierowca, Górski poda mu zły adres dostawy materiałów budowlanych. Ale gdy zrozumie, że popełnił błąd, zacznie się wszystkiego wypierać.
- Szefie, nie mam z tym nic wspólnego! W ogóle nie wiem, o co gościowi chodzi… Robi zadymę, a pewnie sam coś pokręcił... i teraz szuka jelenia!
A Chodakowski, zirytowany, wezwie w końcu chłopaka "na dywanik". I da Maćkowi ostrą burę!
- Strasznie z ciebie pyskaty smarkacz.(…) I co ja mam z tobą zrobić?
- Ten facet ściemnia, wcale z nim nie gadałem, sam nawalił i teraz...
- Mógłbym ci po prostu pojechać po pensji. Ale w tej chwili korci mnie, żeby cię wywalić na zbitą twarz! A wiesz, dlaczego? Bo nie potrafisz przyznać się do błędu. A to źle rokuje.
- Ale szefie…
- Pracujesz tu w charakterze gońca, a nie gościa od mądrzenia się! Jeszcze jeden taki numer i wylatujesz! Jasne?!
Jaki będzie finał? I czy o problemach Maćka dowie się także Iza? Emisja odcinka numer 1171 już we wtorek… zobacz koniecznie!