
Data publikacji: 2015-09-30Maria, tuż po powrocie do Polski, jedzie z Rogowskim do Grabiny. Nagle, z bocznej drogi wyjeżdża samochód - prosto pod ich koła. Artur hamuje z piskiem opon, w ostatniej chwili. Oba auta stają na środku drogi.
- Jezus Maria… - Maria oddycha z ulgą. - Mało brakowało!
A Rogowski wybucha.
- No co za baran! Co on? Znaku stopu nie widzi?!
Tymczasem, kierowca, który wysiada z drugiego samochodu, jest równie wściekły… na Artura:
- Panie, jak pan jeździsz?!
Maria, widząc twarz drogowego „pirata”, zamiera…
- Tato?!
Taką scenę zobaczymy już w 614. odcinku „M jak Miłość”!
Jaki będzie finał? Odpowiedź już w najbliższy wtorek - tylko na antenie TVP 2!