
Data publikacji: 2015-09-30Środek nocy. Maria słyszy podejrzany hałas - zupełnie, jakby na dole, w przychodni, coś upadło na podłogę… Próbuje obudzić męża, ale Artur obraca się tylko na drugi bok. Po dyżurze w szpitalu, z łóżka nie wygnałoby go nawet trzęsienie ziemi. Maria zdenerwowana, wstaje i otwiera jedną z szafek. Wybiera „uzbrojenie” - ciężki klucz francuski - i po cichu schodzi na dół. Na parterze dostrzega mężczyznę…
- Nie ruszać się! Ani kroku dalej, stać! Policja już jedzie, zaraz tu będą!
Rogowska stara się, by w jej głosie nie było słychać paniki, ale ze strachu drży, jak osika… Do momentu, gdy złodziej się odwraca. Maria od razu rozpoznaje jego twarz.
- O Boże… To pan? Panie Staszku! Co pan tu robi?! Ale się przestraszyłam… Byłam pewna, że to włamanie! Na litość boską, co pan tu robi o tej porze?!
- Ja panią bardzo przepraszam… Nie chciałem nikogo przestraszyć!
Staszek patrzy bezradnie na Rogowską. I wygląda na jeszcze bardziej przerażonego, niż ona…
Co ojciec Ewy robi w przychodni - w środku nocy? Jak wytłumaczy się przed Marią? Odpowiedź już w poniedziałek - w 622. odcinku „M jak Miłość”. Takiej sceny lepiej nie przegapić!