
Data publikacji: 2015-09-30Mostowiakowie od razu pobiegną, by dzieci odszukać. A Kisiel zaprowadzi ich prosto do ustawionego przy drodze straganu z jabłkami. Na widok dziadków, Ula krzyknie tylko:
- O Boże, Mateusz! Kryj się!
I cała dwójka zniknie w krzakach. Jednak nie na długo.
- To niemożliwe! I pewnie, jak zwykle, znowu coś pan poplątał! - Barbara pośle Kisielowi zirytowane spojrzenie. - Nasze dzieci nigdy by czegoś takiego nie zrobiły! Znam je dobrze i wiem, że…
Na widok straganu, Mostowiakowa zamilknie w pół zdania. Lucjan bez trudu rozpozna wagę, którą sam, na prośbę wnuka, naprawił… I jabłka, które sam wyhodował:
- Nasze antonówki…
- Ula, Mateusz, wiemy, że tam jesteście! - Barbara od razu wybuchnie złością. - Natychmiast wyjdźcie! Ale już! Liczę do trzech... Raz, dwa…
Co stanie się na "trzy"? Jaką karę dostaną dzieciaki? Odpowiedź już w poniedziałek - takiej sceny lepiej nie przegapić!