
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 666. odcinek "M jak Miłość", a w nim...
Kisiel odwiedza Mostowiaków i - z miną skazańca - zapowiada:
- W przyszłym roku stuka nam czterdziesta rocznica ślubu… I na kolację chcę was zaprosić.
- Zacna rocznica - Lucjan, patrząc na sąsiada, z trudem ukrywa rozbawienie. - Czterdzieści lat, jak jeden dzień...
- Ty sobie ze mnie, człowieku, nie żartuj! Najgorszy bandyta po dwudziestu pięciu latach wychodzi na wolność, a ja… Czterdzieści lat… Cholera, dożywocie!
W głosie Kisiela słychać prawdziwą desperację… A Mostowiak po chwili już rozumie, dlaczego. Otóż pani Kisielowa - z okazji, jakże romantycznej, rocznicy - wyznaczyła mężowi trudne zadanie. Coś w rodzaju… "wspinaczki wysokogórskiej". Przy której serce wali, jak szalone i można dostać niezłej zadyszki! Staruszek będzie przerażony. I - by sprostać oczekiwaniom żony - namęczy się gorzej, niż wchodząc na Kasprowy. Ale wcześniej, o "męską" poradę poprosi Lucjana...
- Może ty coś wymyślisz, Lucek. Bo widzisz rocznica ślubu się zbliża, a mojej kobiecie... Na amory się zbiera.
Sam widzisz, jak u mnie kiepsko z kondycją. A tu, rozumiesz, bracie... Czeka mnie…Wspinaczka wysokogórska…
- Starsi od ciebie… Zdobywają szczyty. Tylko nie od razu, Władek. Rozłóż siły… Najpierw trzeba rozbić obóz… Trochę niżej… Zaaklimatyzować się…
- Ale ja, bracie… Mnie już w dolinie brakuje tchu.
- Trudno, Władek, trzeba stanąć na wysokości zadania. Bo co będzie, jak ktoś inny zdobędzie ten… Ośmiotysięcznik?
- Ty tak serio?
- Jak najbardziej - mówi Lucjan podśmiewając się pod nosem.
Kisiel przygnębiony, bierze to wszystko na poważnie, ale już po chwili macha ręką i mówi już raźniej - E! Trzeba by wariata, żeby się na taką górę porywał.
A jeśli nie domyślicie się, o co w rozmowie Lucjana i Kisiela chodzi… Zapraszamy na naszą stronę za 10 lat - wtedy zrozumiecie na pewno :-)!