
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 673. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
Gdy Marta wchodzi do mieszkania Andrzeja, czeka ją niespodzianka. Prawnik wita ją… ubrany jedynie w szlafrok! I zamiast "dzień dobry", zmysłowo całuje w szyję.
Wojciechowska, zdenerwowana, od razu się od Budzyńskiego odsuwa.
- Chyba zbyt dosłownie potraktowałeś moje słowa o wdzięczności!
- Najpierw mnie podpuszczasz, prowokujesz, a potem się wycofujesz! Co tu jest grane? - w głosie Andrzeja słychać irytację.
Zamiast odpowiedzi, Marta wyjmuje z torby butelkę wina.
- Właśnie tak… chciałam ci "podziękować". Wiem, że znasz się na winach. I myślałam, że się ucieszysz - Wojciechowska rzuca koledze chłodne spojrzenie. - Cóż, chyba nie będę ci przeszkadzać w degustacji… Nie musisz mnie odprowadzać do drzwi. Sama trafię!
Jednak Budzyński odejść jej nie pozwala. Chwyta Martę za rękę, przyciąga i namiętnie całuje! Wojciechowska z objęć mężczyzny uwalnia się dopiero po dłuższej chwili…
- Zwariowałeś?! Co robisz?!
- Degustuję… - Andrzej posyła Marcie kpiące spojrzenie. - Miałaś rację: absolutnie wyjątkowy, wspaniały… rocznik! Dla koneserów…
Stop! Więcej nie zdradzimy. Marta ucieknie od Budzyńskiego trzaskając drzwiami… czy zostanie - na dalszą, równie przyjemną, "degustację"? Odpowiedź już w najblizszy wtorek. Pamiętaj: takiego odcinka lepiej nie przegapić!