
Data publikacji: 2015-09-30Już jutro, zapraszamy na 690. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
Zawadzki chce odnaleźć bandytów, którzy podpalili klub i skrzywdzili Sylwię - za wszelką cenę. Odwiedza agencję detektywistyczną i prosi o pomoc Kubę. Ale Ziober odmawia. Szef od razu się irytuje:
- Chodzi mi tylko o to, żebyście namierzyli tych drani, przez których dziewczyna wylądowała w szpitalu! Przecież chyba zajmujecie się takimi sprawami?!
- Takimi? Nie - Kuba zachowuje spokój. - I nadal uważam, że trzeba tę sprawę zostawić policji.
- A jeśli powiem, że poza ustaloną ceną zlecenia jestem gotów dodać wysoką premię? Tylko za wskazanie sprawców…
- Ok! My ich odnajdziemy, wskażemy panu, zainkasujemy swoją premię… I co dalej? - detektyw spogląda poważnie na mężczyznę. - Co pan z tym zrobi?
- O to już niech cię głowa nie boli!
- I właśnie dlatego, muszę panu odmówić!
Kuba Zawadzkiemu współczuje, ale wątpliwości nie ma: jeśli bandyci wpadną w jego ręce, dojdzie do samosądu. I nie chce wziąć w tym udziału. Szef Oazy jest rozczarowany. Ale poddawać się nie zamierza:
- Nie ma sprawy, są jeszcze inne agencje!
Ziober spogląda mężczyźnie prosto w oczy. Mówi cicho, z naciskiem:
- Nie ma pan pojęcia, w co się pakuje! Proszę sobie odpuścić, naprawdę…
Jednak Zawadzki go nie słucha.
- To niemożliwe. Obiecałem ojcu Sylwii, że ich odnajdę. A przede wszystkim, obiecałem to sobie!
Co dalej? Czy Zawadzki odnajdzie bandytów - i wymierzy im "sprawiedliwość" na własną rękę? Z dala od sądu i prawników? A jeśli tak… Jaką cenę za to zapłaci? Odpowiedź już wkrótce.