
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 697. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
Gdy Marta wraca z wakacji, Andrzej od razu do niej dzwoni.
- Liczyłem na jakąś pocztówkę, ostatecznie maila, czy chociaż sms-a… A tu nic - głuche milczenie! Pamiętasz, co ci kiedyś napisałem? Królowa lodu… Ale to chyba mało powiedziane!
Budzyński próbuje żartować, ale Wojciechowska nie ma ochoty na słowne "igraszki". Bo wciąż pamięta twarz dziewczyny w szlafroku, którą zastała w jego mieszkaniu.
- Andrzej, przepraszam cię, nie bardzo mogę w tej chwili rozmawiać!
- Czyli ciągle się na mnie gniewasz. Kurczę, no… Wiem, że to głupio wypadło, ale przecież ci tłumaczyłem: z tamtą dziewczyną nic mnie nie łączy…
Kilka zgrabnych kłamstw - i równie zgrabnych komplementów - później. Marta zgadza się w końcu na spotkanie. A Budzyński już wie, że dopiął swego!
- Powiem ci szczerze: nawet się cieszę tego, że się na mnie gniewałaś… Bo skoro wkurzyła cię tamta dziewczyna… To znaczy, że jesteś o mnie trochę zazdrosna!
- Zaraz, zaraz… Zazdrosna? - Wojciechowska od razu robi się czujna. - O co? Mówiłeś, że nic cię z nią nie łączy…
- Bo tak jest! Słowo!
Czy Marta uwierzy w zapewnienia Andrzeja? Na nowo zaufa mu - i zaryzykuje, że adwokat złamie jej serce? Ciekawych zapraszamy przed telewizory już w najbliższy poniedziałek!