
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na kolejny odcinek "M jak Miłość" - numer 700! I na "przypadki miłosne" sędzi Wojciechowskiej.
Tym razem, randka z Budzyńskim nie zakończy się tylko pocałunkiem na dobranoc… Zakochani romantyczny wieczór zaczynają zwykle od kolacji. Najpierw konsumpcja afrodyzjaków, a później… Wiadomo. Ale kto powiedział, że kolejność nie może być odwrotna?
- Gdybym wiedział, że ten wieczór tak się… rozwinie, to bym się lepiej przygotował. Kupił coś wyjątkowego…
Andrzej, otwierając wino, obrzuca Martę spojrzeniem godnym donżuana. A Wojciechowska - ubrana jedynie w szlafrok - wygląda dużo powabniej, niż w sędziowskiej todze… Miłosne tête à tête przerywa jednak dzwonek do drzwi.
- Otworzysz? Kurier miał mi przywieźć materiały z uniwersytetu…
Gdy Budzyński kończy "walkę" z korkociągiem, Marta podchodzi do drzwi. Ale gość kuriera nie przypomina. Do mieszkania wchodzi elegancka kobieta w średnim wieku.
- Może byś tak sam nauczył się otwierać drzwi? Czy wiecznie będą mnie witać te twoje… kociaki?
Nieznajoma obrzuca Martę krytycznym spojrzeniem. Wojciechowska, zdezorientowana, pomocy szuka u Budzyńskiego… Ale ukochany w jej obronie nie staje. I - z pewnego siebie uwodziciela - nagle zamienia się w małego, potulnego chłopczyka…
- Poznajcie się - w głosie Andrzeja słychać zmieszanie. - To pani sędzia Mostowiak-Wojciechowska. Na pewno wiele o niej słyszałaś… mamo!
Jaki scena będzie miała finał? Czy Marta "pokaże pazurki", jak na "kociaka" przystało? A raczej, na… wściekłą kocicę? Odpowiedź już we wtorek - lepiej nie przegapić!