
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 700. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
- To wszystko jest jak jakiś koszmarny sen! Wiesz, Marta, ja jeszcze nigdy w życiu… Nigdy się tak nie bałem, jak tej ostatniej nocy!
Tomek jest kompletnie załamany. I bezradny.
- Nie myśl o tym - Wojciechowska spogląda ciepło na szwagra. - Najważniejsze, że kryzys minął. Teraz już wszystko będzie dobrze…
Marta uśmiecha się. Robi wszystko, by jej bliscy nie tracili nadziei. Ale sama też walczy ze złymi myślami… A Szymon - kilka godzin później - uświadamia jej, że zagrożenie wcale nie minęło.
- Teraz najważniejsze, żeby nie doszło do zaburzeń krzepnięcia, bo to grozi ponownym krwawieniem - w głosie lekarza słychać napięcie. - Powiedz mi, Gosia miała przetaczaną krew?
- Tak…
- To dobrze. Na pewno dostaje też odpowiednie leki. Sytuacja powinna się stabilizować, a za tydzień, dwa, będzie można już całkiem odetchnąć…
Szymon urywa. Zdaje sobie sprawę, jak to zabrzmiało i co to oznacza dla Marty - i całej rodziny Mostowiaków. Ciągły stres, niepewność, czy stan Małgosi nagle się nie pogorszy…
- Tylko pamiętaj, musicie być dobrej myśli. Wszyscy, a głównie Gosia, słyszysz?
Optymizm i nadzieja - bez nich trudno przeżyć kolejny dzień. Ale czy to wystarczy, by Małgosia pokonała chorobę? Emisja odcinka numer 700 już w najbliższy wtorek - zobacz koniecznie!