
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 704. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
Matka Gabi dzwoni do Wojciechowskiej - z obozowym newsem:
- Czy pani wie, że nasze dzieci już dziś wracają do domu? Będą w Warszawie po dziewiętnastej!
- Jak to? - Marta jest zaskoczona. - Obóz kończy się dopiero za dwa dni…
- Tak, ale podczas ostatniej burzy podtopiło im camping i teraz musieliby przenieść obóz w jakieś inne miejsce. A na dwa dni to im się już nie opłaca.
- Dziwne. Łukasz nawet mi to tym nie wspomniał…
- Moja Gabi też nie. Ale przed chwilą wpadłam na znajomą nauczycielkę i stąd wiem. A dzieciaki pewnie szykują nam niespodziankę!
Kilka godzin później, obie matki rzeczywiście mają "niespodziankę". Autokar stoi na parkingu przed szkołą… Ale ich dzieci z niego nie wysiadają. Jeden z nauczycieli przekazuje złą wiadomość:
- Przykro mi bardzo, ale na tym obozie nie było ani Łukasza, ani Gabi…
Drugi z opiekunów to potwierdza:
- Z tego, co pamiętam, oboje zrezygnowali z obozu długo przed wyjazdem. Nawet nie wpłacili pieniędzy...
- Boże, to gdzie oni są?!
Matka Gabi, załamana, spogląda na nauczycieli. Marta, bliska omdlenia, opiera się o Budzyńskiego. Tylko on zachowuje zimną krew.
- Chyba najrozsądniej będzie, jeśli zgłosimy tę sprawę na policji - prawnik spogląda na obie przerażone kobiety. - Zdaje się, że młodzi urwali się na samodzielną wycieczkę…
Co dalej? Czy policja odnajdzie zaginionych nastolatków? Czy Łukasz wróci do domu - cały i zdrowy? Emisja odcinka numer 704. już w najbliższy wtorek - polecamy!