
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 707. odcinek "M jak Miłość", w którym Agata zapisze się do klubu karate. I pierwszy celny cios zada… Marii.
- I jak tam pierwszy trening? - widząc Agatę z Rogowskim, Renia od razu wyczuje "materiał" na firmowe plotki. - Pewnie rozgromiła pani… całą męską sekcję?
Artur uda, że ironii w głosie koleżanki nie zauważył:
- Żebyś wiedziała! Paru chłopaków nieźle się nacięło! Dali się nabrać na łagodny wygląd Agaty… I dostali niezłego łupnia!
W odpowiedzi, młoda lekarka pośle Rogowskiemu ciepły uśmiech.
- Może po prostu okazali trochę uprzejmości… debiutantce?
- I zaliczyli matę, jasne! Ciekawe, co to będzie, jak nam przyjdzie się zmierzyć…
- No co ty… Nie pobiję przecież kolegi z pracy!
Wspólne żarty, wspólna pasja… Renia czujnie spojrzy na "sportową" parę. A wraz z nią - Maria. Bo ją zażyłość Artura i Agaty też w końcu zaniepokoi…
Kilka godzin później, Rogowska postanowi o tym z mężem porozmawiać.
- Ostatnio spędzasz na treningach sporo czasu…
- O co ci chodzi?
W głosie Artura od razu pojawi się irytacja.
- Cały czas o to samo. Wydaje mi się, że tylko szukasz pretekstu, żeby uciec z domu! Treningi, dodatkowe dyżury… Na siłę szukasz sobie zajęcia i zastanawiam się, z czego to wynika!
- Nie wiem, o czym mówisz i moim zdaniem, tworzysz jakieś niepotrzebne i zupełnie chybione teorie… Ja chcę uciec z domu? Nie, no… To jakaś piramidalna bzdura!
Rogowski, zdenerwowany, wyjdzie z pokoju. A Marię to zaboli jeszcze bardziej. Załamana, rzuci cicho w ślad za mężem:
- Chciałabym, żeby tak było… Bardzo bym chciała…
Czy małżeństwu Rogowskich naprawdę grozi kryzys? A jeśli tak... czy winne temu jest karate - i Agata? Ciekawych zapraszamy do TVP 2!