
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 746. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
Wojciechowski opowiada gościowi, jak spędził cały dzień - ze szczegółami. Prawnik cierpliwie słucha - znudzony, ale z uprzejmym uśmiechem. Jednak, gdy pada imię ukochanej, czujnie się prostuje!
- Prosto z sądu pojechaliśmy z Martą na grób mojego brata, Norberta. Bo dziś mamy rocznicę jego urodzin… A potem ja musiałem jechać do przedszkola po Anię. A Marta została na cmentarzu…
- Trochę późno na samotne spacery po cmentarzu - Budzyński od razu się niepokoi. - Jeszcze przy takim mrozie…
- Nic jej nie będzie! Zostawiłem ją pod dobrą opieką. W razie czego, Szymon się nią zajmie! Bośmy się spotkali na cmentarzu…
Henio chce prawnika uspokoić. Ale wspominając o Szymonie, denerwuje go tym bardziej…
Tymczasem Marta spędza wolny czas z sąsiadem - w kawiarni i przy lampce koniaku. Do domu wraca dopiero kilka godzin później. A Budzyński uparcie na nią czeka… I spojrzenie, którym wita ukochaną, do ciepłych nie należy!
- Matka chce wiedzieć, jak w końcu będzie z najbliższym weekendem. Zaprosiła nas do siebie, na wieś. A ty się wstępnie zgodziłaś. Zapomniałaś o tym?
- Zupełnie mi to wyleciało z głowy - Wojciechowska patrzy bezradnie na partnera. - I, niestety, jestem już umówiona na weekend…
- Czyżby z ulubionym sąsiadem? - tym razem, Andrzej nie kryje już zazdrości. - Masz mnie za idiotę, Marta? Myślisz, że jestem ślepy?! Nie widzę, jak bardzo się ostatnio zmieniłaś? Jak się zmieniły nasze relacje?!
Jaki scena będzie miała finał? Odpowiedź już w najbliższy wtorek - lepiej nie przegapić!