
Data publikacji: 2015-09-30Zapraszamy na 825. odcinek "M jak Miłość", a w nim…
Maria, zmartwiona, spogląda na męża.
- Artur… Pojadę dzisiaj z tobą do szpitala, porozmawiam z dyrektorem… Wytłumaczę, że to wszystko przeze mnie! Powiem mu, że Basia zaczęła się dusić i straciłam głowę, spanikowałam, zamiast dzwonić na pogotowie, zadzwoniłam do ciebie…
- I co, uważasz, że to mnie usprawiedliwia?!
W głosie Rogowskiego słychać złość. Jednak nie na żonę, a na samego siebie. Na to, jak zawiódł chorych, którzy byli pod jego opieką, choć przysięgał, że będzie im pomagać…
- Liczy się tylko to, że zszedłem z dyżuru. Zostawiłem młodego, niedoświadczonego lekarza z pacjentem w ciężkim stanie… Pacjent wpadł w obrzęk płuc. Mógł umrzeć. Zresztą, nadal może! Nic jeszcze nie jest przesądzone…
Artur jest naprawdę załamany. A w ciągu kilku godzin, o jego problemach dowiaduje się cała przychodnia. Renia stara się kolegę pocieszyć:
- Nie możesz się obwiniać, to była naprawdę koszmarna sytuacja! Taki dylemat… Ja nie mam pojęcia, co bym zrobiła na twoim miejscu! Ale pewnie też rzuciłabym wszystko i przyjechała na sygnale…
Jednak Rogowski zaciska zęby i rzuca, pełen goryczy:
- Zrobiłem, co musiałem. Ale taki wybór pociąga za sobą określone konsekwencje…
Jaką cenę Artur zapłaci za swoją decyzję? Za to, że uległ uczuciom i próbował ratować życie córki? Jak oceni jego zachowanie dyrektor szpitala, a później również Izba Lekarska? Emisja odcinka numer 825 już w poniedziałek, zobacz koniecznie!