
Data publikacji: 2014-11-21
Pod nieobecność Marty, Andrzej zaprasza opiekunkę na mały poczęstunek - czym Asia jest wręcz zachwycona.
- Czekolada była absolutnie wspaniała! Wzięłabym dokładkę, ale to straszna bomba kaloryczna…
A Budzyński od razu wykorzystuje okazję, by powiedzieć komplement…
- Chyba się pani nie odchudza? Absolutnie nie ma takiej potrzeby…
I po chwili dorzuca, uwodzicielskim tonem:
- Jak mi przykro, że nie mogę gościć Wojtusia w pakiecie z jego nianią… Wie pani, mam czasem takie dni, że czuję się jak mały chłopiec! I wtedy wsparcie takiej niani, mądrej, doświadczonej… tolerancyjnej…
Tarnowska parska w końcu śmiechem:
- I stąpającej twardo po ziemi… Czyli inaczej, cytując klasyka: nie ze mną te numery, Bruner!
A sekundę później w drzwiach staje… Marta! Budzyński od razu odsuwa się od opiekunki - i posyła żonie niepewne spojrzenie:
- Kochanie, już jesteś, jak się cieszę…
Joanna, zmieszana, decyduje się na ucieczkę:
- To ja już polecę, bo późno się zrobiło… Jakby były jakieś kłopoty z Wojtkiem, problemy, nie wiem, pytania, proszę dzwonić… O każdej porze dnia i nocy!
A Wojciechowska, na pożegnanie, rzuca do "niani" lodowatym tonem:
- Oczywiście, dziękujemy, ale… mam nadzieję że nie będzie takiej potrzeby!
Czy Marta znów wybuchnie zazdrością? I flirt Budzyńskiego z Asią, nawet całkiem niewinny, doprowadzi do małżeńskiego kryzysu? Emisja odcinka numer 1097 już we wtorek - lepiej nie przegapić!