
Data publikacji: 2015-01-02
- Wyglądasz jak własna ciotka…
Janka obserwuje jak Kasia przymierza ciążowe ciuchy - i od zachwytu jest daleka. A przyszła matka tylko ciężko wzdycha:
- Nie wiem, po co tu z tobą przyszłam… Miałam zaćmienie!
- Nie lubisz mnie, co?
- Skąd, bardzo cię lubię… Przecież kręcisz się koło Marcina wyłącznie z czystej sympatii!
Kasia - po kolejnej wizycie w przebieralni - wyraźnie traci humor. Za to Janka wzrusza ramionami:
- Oj tam… Marcin to już teraz inna liga. Poza moim zasięgiem. Tatuś, głowa rodziny…
- Ale ty przecież lubisz wyzwania? (…) Możesz mi coś wyjaśnić? Od jakiegoś czasu… dość często się spotykamy. Teraz zaproponowałaś te wspólne zakupy… Nie bardzo rozumiem, po co?
- Jeśli nie możesz czegoś zmienić, spróbuj to… polubić!
Janka żartuje - i wciąż udaje, że problem nie istnieje. Ale po chwili rzuca, z napięciem w głosie:
- A powiedz mi… Wy tak serio z tym ślubem? Naprawdę chcecie się chajtnąć?
- To takie dziwne?
- No wiesz… Marcin i ślub? Nie zrozum mnie źle, zajść w ciążę każda głupia potrafi. Ale to, że Marcin ci się oświadczył… Szok.
- Ty chyba naprawdę chcesz mnie wkurzyć! - Kasia, coraz bardziej zirytowana, wraca w końcu do przebieralni. Za to chwilę później do sklepu zagląda Marcin… A Janka wykorzystuje moment, gdy zostają sami i zagaduje, z kpiącym uśmiechem:
- Mała stabilizacja, marsz Mendelssohna… Nie chwaliłeś się, że się żenisz.
- Bo czym tu się chwalić? Game over, po zawodach…
- Jakoś nie słyszę rozpaczy w twoim głosie…
- Po prostu dobrze się kryję.
- To kiedy ten wielki dzień? Kiedy wybranka twojego serca nałoży ci kajdanki? To jest, pardon, obrączkę…?
Odpowiedź nie pada, bo do narzeczonego podchodzi Kasia:
- O czym rozmawiacie?
A Janka, spłoszona, rzuca szybko:
- Właśnie składałam Marcinowi gratulacje… z okazji ślubu!
Czy Janka zostawi w końcu Marcina w spokoju - i Kasia będzie mogła odetchnąć z ulgą? Ciekawych zapraszamy przed telewizory… w każdy poniedziałek i wtorek o godz. 20.40!