
Data publikacji: 2015-02-11
Po kolejnej kłótni z kochanką - gdy Teresa niemal wyrzuca małą Basię ze swojego domu - Artur pakuje się i odchodzi. A następnego dnia prosi Marię o spotkanie… I wyznaje ze skruchą:
- Od dłuższego czasu czułem, że to może się tak skończyć. Jeszcze się łudziłem, bo prawda była bolesna… zbyt bolesna, żeby ją zaakceptować. Dopiero wczoraj… Zrozumiałem, że nigdy nie będziemy w stanie zbudować z Teresą normalnej relacji.
- Chcesz mi się wyżalić?
- Chcę cię przeprosić za to, co się stało… Za to, że Basia była świadkiem awantury i że musiałem ją odwieźć do Pawła… To się nigdy więcej nie powtórzy. Wiem, mam świadomość, że popełniłem ogromny, życiowy błąd… Którego już w żaden sposób nie naprawię. Skrzywdziłem ciebie, Basię i Teresę… I jedyne, co mogę zrobić, co oboje możemy zrobić… to nie dopuścić, żeby to wszystko… Żeby to się dalej odbijało na Basi. Tylko na tym mi teraz zależy.
Teresa - tuż po rozstaniu z kochankiem - wpada za to w panikę. I późnym wieczorem dzwoni do Marty. Błaga dawną przyjaciółkę o pomoc… I grozi, że popełni samobójstwo!
- Pokłóciliśmy się z Arturem… Strasznie. Wyszedł z domu, trzasnął drzwiami… Marta, boję się, że go stracę. A ja… ja tego nie przeżyję! Byłaś moją przyjaciółką, znasz dobrze Artura… Wytłumacz mu, proszę, że nie chcę stawać między nim a jego córką. Ja tylko… nie mogę dać się zepchnąć na margines jego życia!
A następnego dnia Paweł znajduje bladą, półprzytomną kochankę Artura przed bistro… Zduński od razu zabiera Teresę do przychodni, którą prowadzi jego matka. A na miejscu "pacjentką" zajmuje się Wojtek.
- Halo, słyszy mnie pani? Jest pani na coś chora? Serce, cukrzyca? Brała pani jakieś leki?
- Tak… Uspokajające…
- Jakie? I ile?
- Nie pamiętam… Dużo…
Czy Teresa naprawdę spróbuje się zabić? Emisja odcinka numer 1119 już w poniedziałek... Zobacz koniecznie!