
Data publikacji: 2015-09-25
Ala wyznaje w końcu mężowi, że sklep przynosi straty. A Paweł zdaje sobie sprawę, że ich rodzina ma dużo większe problemy, niż przypuszczał.
- Myślałem, że jakoś się z tego wygrzebiemy. Ale wygląda na to, że potrwa to dłużej, niż zakładałem…
- Może to ja popełniłam błąd? - Zduńska, załamana, spogląda na ukochanego. - Wtedy, kiedy rzuciłam tę pracę w Krakowie…
Jednak mąż od razu wchodzi jej w słowo:
- Nieprawda. To akurat była bardzo rozsądna decyzja!
- Ale co miesiąc mielibyśmy solidny zastrzyk gotówki…
- Za jaką cenę? Co to za życie – na walizkach, ja tu, a ty tam?
- Mogłabym poszukać pracy w Warszawie…
- Nie. Wiem, ile cię ta praca w korporacji kosztowała… Nie martw się, coś wymyślimy, zobaczysz! Jeszcze nie wywieszajmy białej flagi, okay?
Tymczasem kilka godzin później sprawy się komplikują. Okazuje się, że bistro ma już 15 tysięcy długu, a Zawadzki zastanawia się, czy nie powinien zwolnić Taro. I w końcu rzuca, pełen goryczy:
- Będziemy mieli sprawę, Paweł… I pewnie przy okazji wpis do Krajowego Rejestru Długów. Niech to szlag!
Co wydarzy się dalej? Ciekawych zapraszamy do TVP2 - w każdy poniedziałek i wtorek punktualnie o 20.40!