TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Mariusz Sabiniewicz - Rodzina jest najważniejsza

. Data publikacji: 2015-09-29

Dużo czasu spędzam z bliskimi - a tego nic nie jest w stanie zastąpić. I wydaje mi się, że młodzi ludzie, którzy kończąc szkołę od razu czują "pęd" do kariery, powinni jednak pamiętać, że życie składa się nie tylko z sukcesów zawodowych. Ja w każdym razie nie żałuję mojego wyboru. Jestem po prostu szczęśliwy.

  • W Pana dorobku nie ma wielu filmów, nie pokazuje się Pan też często w serialach. Czy to świadomy wybór, odwrócenie się od ekranu i kamery?

    Tak, kiedyś rzeczywiście dokonałem wyboru. Być może zaniedbałem film, ale praca w Poznaniu bardzo mnie cieszy. Od dziesięciu lat gram w teatrze prowadzonym przez Eugeniusza Korina - i to właśnie on przyciąga mnie do tego miejsca. To, w jaki sposób prowadzi teatr, jaką tworzy w nim atmosferę... Jeśli to się nie zmieni, zostanę w Poznaniu jeszcze długo.

  • Gdyby widzowie mieli zapamiętać Pana jedną, najlepszą rolę, wolałby Pan skojarzenie z postacią pozytywną czy negatywną?

    Trudno powiedzieć, ale role negatywne chyba łatwiej jest zapamiętać. No i są ciekawsze. Na ogół postacie pozytywne są mdłe, "maślane", a negatywne zawsze niosą w sobie pierwiastek energii. Chyba każdego aktora pociągają takie role: są wyzwaniem, uruchamiają wyobraźnię.

  • Grany przez Pana Norbert to biały czy czarny charakter?

    Chyba trudno nazwać tę postać pozytywną! Sam jestem ojcem dwójki dzieci (Daria, 12 lat i Tomek, 10 lat) i, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie we własnym życiu takiej sytuacji, jaką mamy w serialu. Ale dajmy Norbertowi szansę: może uda mu się naprawić błędy. Mam nadzieję, że się zmieni, bo na wybaczenie nigdy nie jest za późno.

  • Skoro nie przypomina Pan Norberta, to jakim ojcem jest Pan prywatnie? Rozpieszcza Pan dzieci?

    Ojcostwo to niełatwe zadanie, ale staram się! Czy rozpieszczam dzieci? Nie za bardzo... Chyba będę musiał dzieciakom trochę "odpuścić".

  • Uważa Pan, że społeczeństwo powinno być bardziej sprawiedliwe dla mężczyzn, którzy chcą się opiekować dziećmi? Myślał Pan np. o pójściu na urlop "ojcowski"?

    Nie, ponieważ miałem to szczęście, że na urlopie macierzyńskim przez cztery lata była moja żona. Ale właściwie dlaczego nie? Jeden z moich kuzynów wziął urlop, bo jego żona miała w tym czasie świetną pracę i naprawdę zupełnie nieźle sobie radził. Był nawet z siebie dumny! I nikt nie robił z tego powodu dramatu.

  • W dzisiejszych czasach wiele osób poświęca rodzinę dla kariery. Co Pan myśli o takim "postępie"?

    Jestem tradycjonalistą i rodzina to dla mnie podstawa. W pewien sposób wybrałem rodzinę już przez fakt, że mieszkam poza Warszawą. Trudno, nie zagrałem i nie zagram w wielu filmach, ale mam za to poczucie bezpieczeństwa. Dużo czasu spędzam z bliskimi - a tego nic nie jest w stanie zastąpić. I wydaje mi się, że młodzi ludzie, którzy kończąc szkołę od razu czują "pęd" do kariery, powinni jednak pamiętać, że życie składa się nie tylko z sukcesów zawodowych. Ja w każdym razie nie żałuję mojego wyboru. Jestem po prostu szczęśliwy.

    Rozmawiała: Małgorzata Karnaszewska

  • REKLAMA