
Data publikacji: 2015-09-29- Mój mąż nazywał mnie właśnie „serduszkiem”. Zrobił dla mnie też łódkę, którą tak nazwał. Kształt i znaczenie słowa „serce” są mi więc bardzo bliskie. Tak jak wszystko, co wiąże się z moim mężem. Codziennie maluję się przy komodzie, na której blacie pod szkłem leży bilecik z sentencją napisaną przez Tomka. Zawsze po przedstawieniu przysyłał mi do garderoby bukiet kwiatów z liścikiem. Mam tam również ususzone płatki pierwszego kwiatka, który dostałam od mojego syna – zdradza Teresa Lipowska w rozmowie z dziennikiem „Polska”.
A figurki aniołów?
- Anioły to prezenty od znajomych, przyjaciół, ale i fanów. Nie mogłabym ich nie zatrzymać. Kiedy ktoś daje mi taką figurkę i mówi: „Niech ten anioł opiekuje się panią”, oczywiste jest dla mnie, że ze mną zostanie – dodaje gwiazda.