
Data publikacji: 2015-09-29- Pamiętam taką historyjkę. Wybieram się na finał konkursu recytatorskiego do Zakopanego. Po drodze wpadam do sklepu, gdzie w kolejce po pieluchy dla brata stoi mama. Nagle jakiś pan zaczyna na nią krzyczeć, a ona wycofuje się ze łzami w oczach na koniec kolejki. Silniejszy wypchnął słabszego... Nie mogłam na to pozwolić! Wygłosiłam płomienny monolog i pan opuścił sklep – wspomina ze śmiechem aktorka.
Pozostaje tylko żałować, że słowami nie da się rozwiązać wszystkich problemów. Bo nie wystarczą dobre chęci, aby świat był dobry, a wszyscy szczęśliwi. Ale trzeba brać przykład z Małgosi Pieńkowskiej i nie pozostawać obojętnym!