
Data publikacji: 2015-09-29- Myślałem, że jak będę się przedstawiał Robert Moskwa, to wzbudzę sensację. Nic z tych rzeczy! Dopiero na stadionie, gdy wychodziliśmy na murawę i zostałem zapowiedziany z nazwiska, słychać było pomruk zadowolenia - opowiada aktor w jednym z wywiadów.
Ale to nie wszystko. Krąży jeszcze jedna anegdotka związana właśnie z tym wydarzeniem.
- Po meczu usłyszałem, że na murawie sfaulowałem szefa kancelarii prezydenta Putina. Podobno tylko nazwisko mnie uratowało od konsekwencji - śmieje się aktor.
Uff, odetchnęliśmy z ulgą, że Robertowi udało się jednak z Moskwy wrócić bez szwanku...