
Data publikacji: 2015-09-29- Gdy byłem w Monachium na obozie językowym, wypłynęliśmy łódką na bardzo głębokie górskie jezioro. Znając swoje możliwości i za zgodą opiekuna, postanowiłem popłynąć wpław na drugi brzeg i z powrotem. Gdy odpłynąłem już dosyć daleko, zobaczyłem, że za mną płyną jeszcze dwie osoby. Odradzałem im to, ale one się uparły - wspomina aktor w rozmowie z "Twoim Imperium".
- Byliśmy na środku jeziora, gdy jedna z nich stwierdziła, że jednak nie da rady płynąć dalej. Widziałem, że zaczyna się topić. Strasznie się na nią wkurzyłem, bo przecież ostrzegałem. Skończyło się na tym, że - zamiast płynąć dalej - musiałem odholować tonącego do brzegu - zdradza gwiazdor.
Rzeka w okolicy Grabiny też jest całkiem głęboka… Ale mamy nadzieję, że w "M jak Miłość" podobny wypadek się nie zdarzy! I ani Lucjan, ani Kisiel idąc na ryby nie wylądują w wodzie. Bo holując obu panów… Jerzyk musiałby się nieźle namęczyć!