
Data publikacji: 2015-09-29- Kiedy kręciliśmy wiśniowy sad była jesień, liście ledwo trzymały się na drzewach, o wiśniach i czereśniach nie było już mowy. A my potrzebowaliśmy wiosennych kwiatów - wspomina gwiazdor w wywiadzie dla dziennika "Polska. Kurier Lubelski".
Kamerę udało się jednak oszukać.
- O czwartej, czy piątej rano przyjeżdżała kompania wojska z drabinkami, mieli kosze pełne zrobionych przez Cepelię kwiatków wiśniowych i zawieszali je na gałązkach na sznureczkach - zdradza aktor. - A potem, kiedy zdjęcia się skończyły, zdejmowali je, bo przez noc mgła zniszczyłaby bibułki i trzeba by je było robić na nowo…
W Grabinie, na szczęście, nikt takich trików nie stosuje! I w sadzie Lucka, jabłka też nie są z plastiku! Pewnie dlatego tak chętnie podgryzają je serialowe dzieciaki…