
Data publikacji: 2015-09-29- Od znajomych słyszałem czasami, że fajnie opowiadam dowcipy, że powinienem być aktorem. Nie brałem sobie wtedy tego do serca - wspomina artysta w wywiadzie dla "Super Expressu". - Ale w domu kultury pani Mirka Szychowiak prowadziła kółko teatralne. Poszedłem tam i… Zostałem. Potem zdarzyła się dziwna rzecz - pojechałem na konkurs recytatorski. Szedłem ulicą z kuzynką, mijający nas obcy człowiek popatrzył na mnie i powiedział, że będę aktorem. Zamurowało mnie, a potem na tym konkursie dostałem jedną z głównych nagród. Wtedy pomyślałem, że może rzeczywiście aktorstwo to moje przeznaczenie?
- Moja droga nie była usłana różami. Nikt mi nie pomagał. Wspierała mnie jedynie mama - wierzyła we mnie. Mocno pracowałem na to, gdzie teraz jestem. Znam smak i wartość tego, co osiągnąłem. Do szkoły teatralnej dostałem się za trzecim podejściem - dodaje gwiazdor. - Z pokorą podchodzę i do zawodu, i do życia. Uważam, że jest potrzebna i istotna. Dzięki niej zauważa się drugiego człowieka.
A serialowy Andrzej? Czy jemu pokory czasem nie brakuje? To musicie już ocenić sami - oglądając kolejne odcinki "M jak Miłość"!