
Data publikacji: 2015-09-30Najpierw, Chodakowski pojedzie do Grabiny. I o swoich planach opowie przyszłym teściom.
- Chciałbym, żeby Gosia urodziła nasze dziecko po ślubie, jako moja żona…
Tomek weźmie głęboki oddech… I widząc uśmiech Barbary, odważnie przejdzie do sedna:
- W najbliższą sobotę, w szpitalu, w obecności świadków, rodziców, no i Zosi, oczywiście, weźmiemy ślub! Czy możemy na was liczyć?
Mostowiakowa od razu wybuchnie radością:
- Tomeczku… Nawet nie pytaj! Polecę, jak na skrzydłach!
- No to ja za tobą… Co zrobić? Jak się ma w domu takiego "orła", to trzeba się dostosować!
Lucjan, z miną męczennika, wzniesie oczy ku niebu… Ale będzie równie szczęśliwy, jak żona!
- Ja też gratuluję! I trochę współczuję… - Lucek "znacząco" zerknie na żonę. - Bo niedaleko pada jabłko od jabłoni, ja ci to mówię!
Mostowiakowie wybuchną śmiechem… Ale po chwili miny im zrzedną. Wszystko przez ciekawość Barbary.
- A wiecie już, w czym Gosia wystąpi? No, bo chyba nie w szpitalnej piżamie?
Mostowiakowa czujnie spojrzy na Tomka - a chłopak, zmieszany, od razu zacznie się w zeznaniach "plątać".
- Trudne pytanie, mamo, bo… Małgosia jeszcze nie wie, że w sobotę za mnie wyjdzie…
- Ho, ho… - Lucjan pośle "zięciowi" zaskoczone spojrzenie. - To z ciebie, chłopcze, niezły ryzykant!
Zamiast białego tortu - kleik i tabletki. Zamiast hucznego wesela - wieczorny obchód na oddziale. Jak Małgosia zareaguje na kolejne oświadczyny Tomka? I propozycję ślubu w szpitalu? Jedno jest pewne: termometrów - do mierzenia miłosnej gorączki - młodej parze nie zabraknie! Ciekawi jesteśmy, co Wy o tym myślicie? Czy Małgosia zgodzi się wyjść za mąż w szpitalu?