
- Chodzi o Kalinowskiego. W drodze do sądu próbowano staranować jego auto. Na szczęście, nasi zachowali się dość przytomnie, skończyło się na paru siniakach.
Policjant spogląda poważnie na Olszewską.
- Aga, chyba rozumiesz, co się stało? I mam nadzieję, że teraz zmienisz zdanie?
Jednak "Żyleta" nie może okazać słabości - ani przed Tomkiem, ani przed bandytami.
- Nie dam się zastraszyć! - w głosie Agnieszki słychać determinację. - Dobrze, że to się tylko tak skończyło. Obiecałam
Kalinowskiemu, że jeśli zgodzi się zeznawać, osobiście zagwarantuję mu bezpieczeństwo. A tu coś takiego…
- Nie mogłaś przewidzieć tego, co się stało. Nikt nie mógł. I właśnie dlatego… Aga, do cholery, dlaczego jesteś taka uparta?!
- Co mam zrobić? Zostawić tę sprawę? No, Tomek! Namówiłam człowieka, żeby zaryzykował i wziął udział w procesie, zaufał mi i co? Mam mu teraz powiedzieć: "Przepraszam, wystraszyłam się"?!
- Wiem, że się nie wycofasz - Chodakowski z trudem panuje nad nerwami. - I, cholera, nie porywam się z motyką na słońce, ale na litość boską… Zgódź się na ochronę! Tyle chyba możesz zrobić?
- Nie zrobię tego, Tomek. I, przykro mi, ale zdania w tej sprawie na razie nie zmienię.
- Ale ja się o ciebie boję, do cholery, nie rozumiesz?!
- A niby z jakiej racji? - tym razem, Olszewska wybucha złością. - To zwykłe draństwo, wiesz?! I wobec Gośki, i wobec mnie! Nie patrz tak na mnie… I nie mów, że się o mnie martwisz… Bo nie masz do tego żadnego prawa!
Stop! Więcej nie zdradzimy. Jak zakończy się kłótnia przyjaciół? Czy bandyci zaatakują ponownie i na cel wezmą hardą panią prokurator? Jaką cenę Agnieszka zapłaci za swój upór i swoją dumę? Odpowiedź już wkrótce… A emisja kolejnego odcinka (numer 839) już w poniedziałek. Zapraszamy!