Sylwia, by odzyskać przed porodem siły, mieszka z rodzicami w Lutyni. A Zawadzki dzwoni do niej niemal każdego dnia. Gdy rozmawiają przez telefon, Okońska śmieje się i żartuje… Jednak w oczach szefa widać niepokój. Gdy odkłada słuchawkę, zmartwiony, wyznaje Oli: